|
Dla Tej co tak mało latek ma
Pani moja, ma królewno
mych rozmyślań wierna muzo
cudu Boży, aniołeczku
co zachwyca oczy - różo.
Jam nie godzien Twej miłości
lecz miłować Ciebie pragnę.
Całym sercem, życiem swojem
strzec Cię po wsze dzionki moje.
Nie chcę Ciebie jako żonę
bo o szczęście Twe zabiegam.
Stary jestem, Tyś jak łania
pożądania się wystrzegam.
Pozwól jeno Pani moja
troszczyć się o szczęście Twoje.
Bronić Cię od zła wszelkiego
ramionami Cię osłonić.
Chciałbym jeszcze Pani moja
mieć nadzieję w sercu swojem,
żeś szczęśliwa i radosna
dziećmi, mężem i spokojem.
Wieczorami gdy księżycem
błyśnie niebo granatowe
będę Pani w mych modlitwach
prosił dla Cię sny różowe.
A gdy ranek nowy wzejdzie
ufność Bogu ofiaruję,
że to dobry dzień dla Ciebie,
że Ci wieczność przygotuje.
Bogusi Strublewskiej
Listopad 1992 - Luty 1993
powrót na górę strony
Stara Sowa - lat dziewiętnaście
Są czasem takie dni szczególne jak ten,
gdy ktoś bliski ci ma święto swe.
Więc ciesz się z nim bo fajnie jest
gdy ktoś bliski ci ma święto swe.
Siedem i pięć, różnica ta
w wyniku da coś koło dwa.
To tak jak Ty, to tak jak ja,
to tak jak my, jak Ty i ja.
Za kilka lat gdy drogi szmat
już każdy z nas przebędzie,
wtedy jak dziś spotkamy się
i wszystko znowu po staremu będzie.
Ja dzisiaj Ci życzę byś
szczęśliwym był co dnia.
Byś doszedł tam, gdzie dotrzeć chcesz.
I dawaj więcej, więcej niż bierz.
I mocno kochaj kobietę swą
bo Ona jest jak kwiat.
Podlewaj go każdego dnia
a ujrzysz jak pięknym jest świat.
Mariuszowi Szewczykowi
w dniu urodzin grudzień 1992.
powrót na górę strony
Siedemnaście Kulek miałam
Czy jesteś duża, czy też malutka,
czy masz lat siedem, czy siedemnaście,
czyś jest blondynką, czy wręcz przeciwnie
jedno się liczy, a to no właśnie...
W zdaniu poprzednim sensu nie szukaj
bo prędzej igłę w sienie odnajdziesz.
Ja jeno grać na gitarze umiem
i gdzież by mi tam pisać poprawnie.
Lecz czasem przyjdą dni tak szczególne,
ktoś się urodzi, lub ktoś zestarzeje,
że trzeba mocno umysł wytężyć
by oddać to, co w sercu się dzieje.
Starą już jesteś panno Moniko!
Za te mi słowa w dziób się należy.
Lecz co ja poradzę! Taka jest prawda,
że osiemnasty już roczek Ci bieży.
Ja już co prawda mam kilkadziesiąt
w końcu dwie dychy nie byle co.
Baby mnie nie chcą, w kościach już strzyka.
A tak niedawno nieźle mi szło.
Lecz za trzy lata i Cię to czeka.
A już i teraz od pieluch stronisz,
nocnika pewnie też nie posiadasz,
czasu na lalki pewnie nie trwonisz.
Za to za roczek będziesz już mogła
do kina chodzić od lat osiemnastu.
Co, już chodziłaś! To fe Moniko!
Tylko mi nie rycz i nie skacz z mostu.
No toć to w końcu nic tak strasznego
jakby się mogło na pozór wydawać.
Pewnie strzelali, lub też o zmroku,
że się całują zaczęli udawać.
Lecz ja Ci mówię, wszystko to bajka.
To manekiny, nie żywe człeki.
Przeca wiesz dobrze, jako to bywa.
Od całowania się robią wypieki.
Dlatego też ja nie będę dziś czynił
zadości naszej narodowej tradycyji
i nie wypowiem "wsiewo charosziewo"
bo "goworic po ruski mnie nie ucili".
Dam Ci po prostu cztery buziaki:
w nosek, policzki, usteczka i czółko.
Tak będzie fajowo (przynajmniej dla mnie
z resztą ja mogę chyba tak w kółko).
Wraz z buziakami życzenia składam,
Bożej opiece polecam Ciebie,
byś od tej pory, po siedemnastce
żyła z radością jaka jest w Niebie.
I chłopa życzę Ci porządnego,
godnego Twojej miłości doń.
Byś mogła kiedyś mu podarować
swe serce, duszę, myśli i dłoń.
I byście razem byli szczęśliwi,
dzieciaków mieli, że ho, ho,
a miłość wasza ciągle wzrastała.
A je a o, a je a o.
Fiu, fiu.
Monice Kulikowskiej.
Jesień 1992.
powrót na górę strony
Piosenka
Czasami masz wszystkiego dość.
Po prostu nie chce Ci się nic.
Lecz nie martw się, jest taki ktoś,
kto może wrócić siły Ci.
Jeszcze dziś.
Gdy wszystko w koło wpienia Cię,
a serce jednak dawać chce,
to wtedy Ty powstrzymaj łzy
i twardo powiedz - "kochać chcę".
Jeszcze dziś.
Więc skończ już z tym i wyrzuć to.
Bez tego lżej Ci będzie iść.
I otwórz się na Jego głos
i zacznij znów na nowo żyć.
Jeszcze dziś.
Czym prędzej więc uśmiechnij się
i jeszcze dziś zapomnij, że,
że boli coś, że masz już dość.
Chodź ze mną. On przygarnie Cię.
Jeszcze dziś.
ODB I°, Krasnosielc 10. 07. 1992.
powrót na górę strony
Pani Miłość
Kimże jesteś o wspaniała,
piękna pani o pięciu twarzach?
Czyś radością dnia każdego?
Czyś jest żarem w otwartych ranach
mego serca palącym okropnie?
Tak bardzo zapomniana.
Tak mocno wypaczona.
Tak strasznie inna gdyś jest ze mną,
gdyś w ramiona me wtulona.
Którą z czterech strasznych masek
włożę dziś na Twe oblicze?
Dziś nie byłem dla niej bogiem,
więc Zawiści Ci użyczę.
Za to wczoraj była moją,
od jej serca klucz posiadłem.
A Ty mówisz, żeś Egoizm
i że ja jej wolność skradłem.
Żem zapomniał kim Ty jesteś,
żem Cię dawno już nie widział,
tej prawdziwej w pełni czystej,
żem Cię w nową twarz przyodział.
Lecz ja przecież dla jej dobra
robię to, nie sam dla siebie.
By jej było ze mną dobrze,
by nam było tak jak w Niebie.
Lecz Ty rzekłaś - "Jam jest Pycha"
i że czwartą twarz Ci dałem.
Ale czy to jest co złego?
Dałem to, co dać Ci chciałem.
Zresztą zawsze będzie miejsce,
tam gdzie Ciebie mi zabraknie,
na największą - Zazdrość moją,
gdy już kochać nie potrafię.
Ostrołęka, Pracownia Miernictwa 11-12. 06. 1992.
powrót na górę strony
Myśli swobodnych parę
***
Czyż jest na świecie coś bardziej potwornego
od świadomości, że jest się niekochanym?
***
Nie umiem kochać.
Nie umiem tak samo jak wielu ludzi tego nie potrafi.
Co z tego, że Oni też nie?
***
Co mam zrobić, by uszczęśliwić Cię?
Co am zrobić, gdy obok stoisz mnie?
***
Wielka jest Twoja miłość Panie Boże
daj mi cząstkę jej, bym mógł kochać Cię.
Nie potrafię samotnie iść, przez życia dni.
Ludzie obcy są, spraw bym kochał ich.
Ostrołęka, czerwiec 1992.
powrót na górę strony
Szesnaste urodziny
Dawno, dawno temu, gdzieś przed osiemnastu laty
żył sobie pewien człowiek - piękny, niebogaty.
A, że serce miał wielkie i duszę jak łza
szybko damę oczarował. Ach jak bardzo ją miłował.
Miłość szybko dość wzrastała
Ona bardzo go kochała.
Mając wspólnie dobrą wolę, tak stworzyli małą Olę.
Lecz im ciągle było mało,
więc już teraz paką całą
podumali, podumali
i Beatkę zmajstrowali.
Która jak na drożdżach rosła,
wszystkim w domu radość niosła
i choć była jeszcze mała
wszystkich chłopców podrywała.
Nieopodal gdzieś za lasem
żył se Sylwek z wielkim nosem,
który chociaż był nieśmiały
to dziewuchy Go kochały.
Wciąż piszczały i szalały,
wszystkie zdjęcia jego miały,
włosy z głowy wyrywały,
ały, ały, ały, ały...
Lecz On serca żadnej nie dał
bo na jedną tylko czekał.
Na Tę właśnie z Kiliniaka
chociaż On był w Waryniaka.
Cóż to było za szaleństwo
gdy otrzymał On pierwszeństwo.
Bardzo wtedy był szczęśliwym,
że to On był tym jedynym.
Wielką radość w sercu miał
i ją właśnie w darze dał
dnia pewnego, niezwykłego,
już na zawsze pamiętnego.
Na szesnaste urodziny Beaty Szaramy
Ostrołęka 28. 03. 1992.
powrót na górę strony
|