"Nie stworzył Jasia i Jasia. Nie stworzył też dwóch Małgosi,
Stworzył Jasia i Małgosię!"

Sylwester Laskowski

Jaś i Małgosia.

Jaś i Małgosia - serwis dla zakochanych, kochających i czekających na miłość.

ebooki książki nagrania w mediach polecam

publikacje » wiersze » 1993

Wiersze 1993

<<1992 1994>>

Witaj Bogda!

Już nie długo, tak pod wieczór
za dni chyba z osiemnaście
na świat w chwale Człowiek przyjdzie
pokój światu niosąc w darze.

Zagubionym wskaże drogę,
słabym mocy swojej doda,
ślepym bielmo z oczu zdejmie,
dla spragnionych będzie woda.

Tym, co szczęścia nie brakuje,
którzy służą mu z miłości
błogosławić będzie, aby
w sercu radość mogła gościć.

Wraz ze swoim narodzeniem
co najlepsze On przyniesie
i każdemu ofiaruje
wszystko we właściwym czasie.

Gdyż On nie jest Bogiem skąpym,
nie żałuje dobrej rzeczy,
a gdy czegoś nam odmawia,
to ośmielę się powiedzieć,

że na pewno coś lepszego
dla nas trzyma na zapleczu.
Tak to jest z dobrym Tatusiem.
No, no!

Ech! Żeby mieć tyle wiary
i ufności w Jego słowa
gdy nam cudy obiecuje.
To by było, co? No!

A obiecał, że się troszczyć
będzie o nas w każdej chwili,
by nam do śmiałości w życiu
nigdy nie zabrakło siły.

On uwalnia ze słabości,
wad, przywarów, przyzwyczajeń
niezbyt dobrych i z lenistwa,
złości, gniewu, grzesznych pragnień.

To ci jest dopiero Facet
co nam życie tak upiększa.
No i weź takiego nie lub
i nie sprzątaj swego wnętrza.

Bo nie sztuką jest odkurzyć
czy zmyć kuchnię na tę chwilę.
Owszem to jest również ważne
aby w domu było mile.

Lecz nad wszystko nasze serca
odświeżenia potrzebują
(no i uszy i skarpety,
o fuj! No niestety).

Lecz wierz mi dziś droga moja,
że świat będzie cudowniejszy,
jaśniej będzie słońce świecić
Sylwek będzie stokroć lepszy.

To dopiero będzie z niego
facet przez sto pomnożony!
Włosów miliard, uszu dwieście,
O siet! (To z angielskiego. Nie, no jasne?!)

Ale póki co szykować
trzeba się na owe chwile
aby wieczór po Wigilii
móc wspominać bardzo mile.

Ja skarpety już zmieniłem
z września na październikowe,
do Nowego Roku styknie.
Potem włożę już zimowe.

Czas już kończyć ten list krótki,
za kopertą się rozejrzeć,
znaczek z szyszką w rogu wkleić
i do skrzynki wszystko wrzucić.

Ach! Adresu nie zapomnieć
umiejscowić na kopercie.
Czy coś jeszcze? Nie poplamić
w maśle czy jakimś pasztecie.

Zanim jednak to uczynię
pragnę jeszcze Ci napisać,
żem nie przestał szczęścia Twego
w swych modlitwach Bogu zlecać.

O to Ciebie ja dziś proszę
byś i o mnie Mu wspomniała.
No i śniła czasem o mnie.
Nie za długo! Nie wypada.

E tam! Co to "nie wypada"!
Możesz nawet całą noc.
Jeśli chcesz, to nawet dwie.
Ja o Tobie czasem śnię.

Bogusi Strublewskiej
Ostrołęka 7. 12. 1993.

powrót na górę strony


Co byś zawsze była dzielna!

Hejże piękna Ciemnowłosa,
którą wszyscy Wojtuś zwą.
Lub też Wandal co niektórzy,
albo Wanda Ci co chcą.

Wstęp co prawda mi nie wyszedł
nazbyt dobrze myślę sobie.
Lecz niestety tak już bywa
gdy się ma zielono w głowie.

Nie od trawy, albo trocin
tylko marzeń kolorowych
o karierze gitarzysty
i starości latach błogich.

Zanim spełnią się marzenia
długa droga jest przede mną.
Będę musiał się nauczyć
wielu rzeczy do dnia tego,

w którym powiem "jestem dzielny,
punktualność moją cnotą,
jestem już odpowiedzialny,
rankiem budzę się z ochotą

wstania z łóżka, posprzątania,
wydłubania ropy z oczu,
szczęki w szklance wypłukania
i oddania na czas moczu."

Lecz to nie jest takie proste.
Ale szczycę się nadzieją,
że ten czas nadejdzie szybko
bowiem złe się rzeczy dzieją.

Których chcąc nie chcąc przyczyną
sam ja jestem (co wstyd przyznać).
Gdzieś się spóźnię lub zapomnę
na czas list do kogoś wysłać.

Czego sama doświadczyłaś
w dniu urodzin droga Wando,
których dzień już dawno minął.
To kolejny dowód na to,

że do pracy wziąć się muszę
by nadrobić czas stracony,
ponaprawiać wszystkie błędy.
No i w końcu odnowiony

życie lepsze już prowadzić,
szczęściem cieszyć się co dnia,
ludzi nigdy już nie zawieść.
To jest to czego mi trza.

Tak więc proszę Cię Wojtusiu
byś wybaczyć mi zechciała
niegodziwość serca mego,
o tym co złe zapomniała.

Choć spóźnione ale szczere
jedno jeszcze mam marzenie
abyś przyjąć dziś zechciała
małe moje to życzenie:

byś się nigdy nie zgubiła
na tej krętej życia drodze.
Abyś pokój w sercu miała
nie oddając jego trwodze

o swą przyszłość, nowe chwile,
które Bóg kształtuje Tobie
po to, byś szczęśliwą była
i przyjaciół miała mrowie.

Wiedz, że co On przygotował
dla nas wszystkich na tym świecie
jest najbardziej odpowiednie.
I nic Wojtku nie znajdziecie

co by mogło jeszcze bardziej
cudnym czynić nasze życie.
Nie ma tutaj co roztrząsać -
z Nim jest wprost niesamowicie!

Tak więc proszę w swych modlitwach
co by troszczył się o Ciebie,
był na każdą trudną chwilę
i wysłuchał gdyś w potrzebie.

Czasem trudno mu zaufać
gdy nam przyjdzie kogoś "stracić".
Lecz On nigdy nie zabiera
gdy po stokroć nie ma zwrócić.

A więc dzielna bądź dziewczynko
tak jak ja będę niedługo.
Do szaleństwa się zakochaj
w Panu Bogu i żyj długo,

szczęściem dzieląc się z innymi
by się ono powielało
na świat cały, wszystkich ludzi
gdyż go ciągle jest za mało

w świecie gdzie na brak miłości
ludzie cierpiąc narzekają,
gdzie nienawiść ciągle gości
i niewinni umierają.

Nie obawiaj się dostrzegać
świata tego złość, obłudę.
Ale mów też o miłości,
nieś współczucie i otuchę.

Dla tych, którzy potrzebują
pokrzepienia, przytulenia,
ciepła Twoich dobrych dłoni
i z ciemności wybawienia.

Troszcz się o Siebie
codzień dokładnie.
A gdy nie będziesz miała co robić
to wieczorami możesz śnić o mnie.

Na 17-ste urodziny Wandy Liszewskiej.
Jesień 1993.

powrót na górę strony


Ewka i siedemnastu konewników

"Co Ci napisać w myślach się gubię
czy..." - tu przerwał słów dalszych nie znając,
potem dopisał - "...bardzo Cię lubię."
Prawdę napisał. Jak zajcem zając.

Bo w końcu łgarstwo nie w jego stylu,
toć był harcerzem chyba z dwa lata.
A jeszcze wcześniej do zuchów chodził,
w siatkówkę grywał. A jego Tata

dumnym był wielce z powodu tego.
Co z resztą wszystkim w koło ogłaszał.
On jednak pragnąc być "bardzo skromnym"
powodom dumy ciągle zaprzeczał.

Chociaż gdy czasem w swym sercu małym
myślał o sobie, swych poczynaniach
to czuł się dość wartościowym człowiekiem
i lubił gdy inni o jego sprawach

mówili dobrze, z lekkim zachwytem.
Ale publicznie mówił - "przesada!"
na wierzch wyciągając wszystkie swe wady
myśląc, że prawdę im opowiada.

I opowiadał prawdę ciemnawą
o swoim życiu różnych przywarach,
o niezbyt dobrych przyzwyczajeniach,
niedociągnięciach, grzechach i wadach.

Nie spostrzegł jednak owy młodzieniec,
że ukazując stronę medalu
tylko tę ciemną, niepozytywną
dokonał zmiany swego obrazu,

stając się (w prawdzie dosyć powoli)
takim człowiekiem o jakim mówił
gubiąc gdzieś radość ze swego życia,
chyba się nawet trochę nie lubił.

Nie dobrze mu było z tym stanem rzeczy,
widząc jak inni radują się wielce.
Ciemnością będąc tak przesiąknięty
mówił - "nie umiem" i trwał w rozterce.

Nie wiedział jednak, że rozwiązanie
w nim samym tkwi już chyba od wieków.
Nie wiedział, że trzeba siebie pokochać
i cieszyć się ze swoich talentów,

własnego wdzięku, zdobytych szczytów,
miłości ludzi, nosa i oczu,
gry na gitarze, znajomych dziewuch,
dobrych przyjaciół, Boga i domu.

Tak trwał w przekonaniu, że się uzdrowi
o swych słabościach myśląc i mówiąc,
że nie wie, nie umie, że nie potrafi,
codziennie krzywdę sobie czyniąc.

Aż dnia pewnego, jadąc w pociągu
i książkę czytając o optymizmie
coś zaświeciło przez krótką chwilę
i w łep zakuty jak mu nie gwiźnie.

Co to takiego? Zaraz napiszę
Ci droga Ewo, byś nie czekała
za długo na to jedząc paluszki,
czy też paznokcie poobgryzała.

Doszedł do wniosku, że jest szczególny,
niepowtarzalny jak każdy człowiek,
że wiele może jeżeli zechce...
I już w pociągu nie zmrużył powiek.

I tak sobie myślał z uśmiechem na ustach,
ciesząc się z tego, że inni się cieszą,
z jego ważnego w świecie żywota.
Zapragnął wielce przyoblec się w wdzięczność

za wszystkie dobre i miłe słowa,
które płynęły z ust dobrych ludzi,
które wzmacniały chęci do życia...
i poczuł jak się ze snu obudził.

Bóg jest cudowny w swym miłosierdziu
i godne podziwu są dzieła Jego.
Postawił Ciebie na mojej drodze.
O kurcze! Naprawdę!

Co byś zawsze była taka kochana.

Na 17-ste urodziny Ewy Mierzejewskiej.
Pociąg Ostrołęka - Warszawa jesień 1993.

powrót na górę strony


Dwadzieścia lat minęło - um parira

"A latoś zimną jest tego roku"
na krześle siedząc rzekłem raz sobie,
na klasę całą zerkając z boku
i myśli mierniczych nie mając w głowie.

Choć to już marzec, śnieg jeszcze leży.
Nie tak bywało dawnymi czasy.
A tu już w szkole ostatni rok bieży.
Brakować mi będzie chłopaków z klasy,

kiedy w świat pójdę za kawałkiem chleba,
lub też studiować gdzieś w jakiej Warszawie,
tam gdzie przyjaciół najbardziej potrzeba
w Politechniki codziennym trudzie.

W moim żywocie dniem przełomowym
będzie dwudziesty z kolei dzień marca,
kiedy to czas, co był tak beztroskim
się skończy na zawsze. Ot, koniec i basta!

Te cztery zwrotki miały rozpocząć
wiersz na dwudzieste me urodziny,
ale go jednak inaczej skończę,
gdyż cenne są dzisiaj życia godziny.

Te wszystkie inne, którem napisał,
wiersze po części dla mnie też są.
Tak więc nie będę do siebie już wzdychał,
tylko zakończę kropką tą.

Dla siebie.
Ostrołęka 28. 03. 1993.

powrót na górę strony


Dla Tej, co faceci za Nią szaleją

Hejże książęta i zacni panowie!
Wszyscy co zwą się dżentelmenami!
Wzywam was dzisiaj na Święto Kobiet,
więc chwalcie dzień ten razem z nami!

To nie przypadek, że dzisiaj właśnie
od was żądamy miłości dowodów.
Tradycją już jest dzisiejszy dzionek,
który dostarcza mnóstwa powodów,

by kwiaty dać kobiecie swojej
- wybrance serca, siostrze lub matce.
Obiecać przy tym, że będziem wierni
w miłości do nich już tak na zawsze.

Po wstępie krótkim przejdę do rzeczy,
bo się rozwlekać tu nie ma co.
Chciałbym Ci Mamo wraz z bratem Zenkiem
życzyć co dobre. A je a o!

Wiarą gorącą szczycić się chcę,
że to ostatnie w liście życzenia.
W końcu nie długo będziemy razem!
Takie są nasze i Twoje pragnienia.

Ale nie schodźmy z głównego tematu,
który dotyczy dziś właśnie Ciebie.
Chcę teraz Mamo, w tym dniu szczególnym
co sercem życzę napisać Tobie.

(Teraz spójrz szybko na drugą stronę
tam będzie dalsza część listu tego.
Bardzo nie chciałem listu rozrywać
więc dopisałem część wiersza tego.)

Jak obłok na niebie pluszowym błękitem
maluje niebo nocą granatowe,
który po deszczu rosy jest powodem,
a w słońcu kropelki jej kolorowe

i w tak barwnej tęczy też udział swój mają,
dla Ciebie takim był dzień epizodem,
pełnym radości z Boga płynącej
życzymy Tobie swym życzliwym słowem

Zenek i Sylwek. Hej!

ps.
Love krowę, love byka,
love tego kto to czyta.

Dla Mamy na Dzień Kobiet
Ostrołęka - pracownia elektroniczna 23. 02. 1993.

powrót na górę strony


Oj pięknie się wystroił
marcowy poranek

Pewna bardzo piękna pani
mając dosyć dobry zamiar
rzekła do swojego męża:
"Słuchaj, chłopów mamy nadmiar

w domu naszym. Za to kobiet
trochę mało" - powiedziała
"Córek dotąd ani jednej,
a ja tak bym bardzo chciała."

Mąż tej pani głową kiwnął.
Rzekł: "To prawda, też tak myślę.
Bardzo kocham Ciebie żono
do bociana list więc wyślę

by się stało słowo dzisiaj
niczym kwiat przepięknym ciałem.
Wiesz kochanie, ja już dawno
mieć córeczkę bardzo chciałem."

Cała ta sytuacyja
przed dwunastu była laty.
I tak święcim tę decyzję
Mamy i Bogusi Taty.

Bo cudowny trud podjęli
taką córkę wychowywać.
Kto śmie wątpić w słowa moje
na orane pole wyzwać

jeszcze dziś gotowy jestem.
Waleczności nie poskąpię!
Jeśli zdania on nie zmieni,
biedny będzie, w to nie wątpię.

W prawdzie kilka latek temu
drobne mogły być kłopoty
gdy tak przyszło w dzień lub w nocy
przy pieluchach zlewać poty.

Ale cóż to za drobnostka
gdy się zerkło na to dziecię.
Boże Święty! Toć to Anioł!
Drugiej takiej nie znajdziecie!

Ja potwierdzam to dziś także
i na świadka biorę sobie,
by tę prawdę potwierdziła
ze Szczepanków jedną z kobiet.

Ona również ma dziś święto,
tak jak Sylwia, Ania, Jola,
Mirka, Ewka i Dorota
i Monika, i Mariola.

Pragnę więc w to popołudnie
gdy marcowe słońce świeci
życzyć Tobie Bogumiło
z całych swoich szczerych chęci:

Abyś była uśmiechnięta
i radosna w sercu swojem,
aby dobry nasz Pan Bócek
darzył Ciebie dobrym zdrowiem.

Zdrowiem ciała, lecz i ducha,
byś szczęśliwą zawsze była,
niosła miłość na tym światku
i przyjaciół otoczyła

ramionami serca swego
od kochania gorącego,
by i oni doświadczyli
wspaniałego szczęścia Twego.

A gdy przyjdzie czas na chłopa,
czas wspaniały i radosny,
wówczas z całych sił go miłuj
a doświadczysz życia wiosny.

Tego życzę dzisiaj Tobie,
ja - Donkichotowy Uczeń
w końcu dziś jest Święto Kobiet.
Hej!

ps.
Jeśli chcesz to wspomnij czasem
o mnie - kiepskim gitarzyście
co świetności dniu dodając
Tobie wiersz ów przesłał w liście.

Bogusi Strublewskiej.
Ostrołęka 18. 02. 1993.

powrót na górę strony


<<1992 1994>>

publikacje » wiersze » 1993


Chcesz otrzymywać informacje o inicjatywach
i publikacjach Jasia i Małgosi?


* Nie rozdajemy i nie sprzedajemy adresów e-mail.
* Jednym kliknięciem wypiszesz się z tej listy.

Double Wings - dobry zespół muzyczny na wesele!

Abyście zaczęli z rozmachem, odważnie, z mocną wiarą, że miłość
rozdzielić może tylko śmierć!


Sylwester Laskowski
lider grupy Double Wings