"Nie stworzył Jasia i Jasia. Nie stworzył też dwóch Małgosi,
Stworzył Jasia i Małgosię!"

Sylwester Laskowski

Jaś i Małgosia.

Jaś i Małgosia - serwis dla zakochanych, kochających i czekających na miłość.

ebooki książki nagrania w mediach polecam

publikacje » wiersze » 1998

Wiersze 1998

<<1997 1999>>

Szukającym męstwa

Wiedz, że życie uroku nabiera
gdy zaangażować się w jego sprawy
człowiek nie lęka zanadto.

Gdy wbrew temu co wokół,
on swą ścieżką podąża,
która dziwną w oczach wielu
się wydawać może.

Bo nie każdy potrafi
twarzą w twarz
z samotnością się zmierzyć.

Lecz szczęśliwym ten,
co za wszelką cenę,
na byle jakie towarzystwo
jej zamienić nie chce.

Ani Stasieczek
Ostrołęka 9. 10. 1998.

powrót na górę strony


Prawa Młodości

"Młodość ma swe prawa"
- powiadają ludzie,
czasem zbyt pochopne wnioski wyciągając.

Bowiem jej uroda i niepowtarzalność
kryją się nie w troski wszelkiej pozbawieniu
lecz w zdolności szczególnej
do czynienia Miłości
celem swego życia.

A Ta Troskliwości siostrą jest najbliższą.
Obie z Prawdy zrodzone
- matki Wolności i Dobra.

A Prawdy odkrycie
to droga do szczęścia

lub wyrzutu sumienia,
który zagłuszony,
szczęścia nie przyniesie.

Czy zatem warto Prawdy poszukiwać?

Rzecz jasna!
Bez Niej nic nie ma sensu.

A i młodość nie byłaby niczym więcej,
jak tylko preludium do smutnego finału.

Agnieszce Stasieczek i Bogusi Strublewskiej
Ostrołęka 9. 10. 1998.

powrót na górę strony


Wiersz dla oczekiwanej

Ciągle czekam droga moja
siostro, którą znam i nie znam
na Twe czułe zaproszenie
do szukania Ciebie w Tobie.

Ciągle ufam, że z poznania
Świętej Woli kwiat rozkwitnie,
który będzie znakiem jawnym,
że nam wybrać siebie warto.

A gdy zechcesz mnie, to razem
zbudujemy dom na skale.
Zaprosimy potem dzieci
aby z nami zamieszkały.

Będę siewcą, Ty ogrodem.
Będę siłą, Ty dobrocią.
Ma odwaga z Twą czułością
mocnym więzem się połączą.

Będę się zachwycał Tobą,
Twoim wdziękiem, roztropnością.
Ty mi mądrym być pomożesz,
bym na lepsze świat przemieniał.

A gdy wieczór nas zastanie
wdzięczność Bogu okażemy,
że uczynił mnie mężczyzną,
że uczynił Cię kobietą.

Serca niepokój budzącej.
Pociąg Warszawa - Ostrołęka 31. 10. 1998.}

powrót na górę strony


Wspólne dary

Wszystko już gotowe.
Chleb jak śnieg
i obrus biały,
i wino jak krew - takie czerwone.

Jasny płomień świecy miga niespokojnie
i kielich spragniony tajemnicy wiary.

Ksiądz na nogę drugą cicho przestępuje.
"Czas już... Święty czeka... kończcie!"

A Ty patrzysz na mnie cierpliwie i ufnie.
I głos tuż za głosem i struna przy strunie,
piosenką przydługą, w czas ofiarowania,
znów klasztorną ciszę razem wypełniamy.

Agnieszce Kupis.
Warszawa 8. 09. 1998.

powrót na górę strony


Wierszyk urodzinowy

Mówią czasem ludzie, że Bóg tam i tutaj
znowu był widziany i to jednocześnie,
ż nie prosił nigdy "chwilę tu poczekaj",
bo rozmowę z kimś tam gdzieś prowadził właśnie.

Nigdy tak nie było, aby nie miał czasu,
aby nie mógł tam być, gdzie go widzieć chciano.
W gwarze miejskich ulic i milczeniu lasów
chwałę jednocześnie Jemu oddawano.

Taki jest nasz Pan Bóg co się dzielić umie
w sposób taki, że Go wszędzie masz w całości.
Nigdzie go nie braknie. Nawet w wielkim tłumie
każdy może czerpać z jego obfitości.

On jak nieskończoność, którą gdy się dzieli
to w wyniku daje zawsze nieskończoność,
pod postacią chleba między nas rozdzielił
ciało swoje tak, że jest w kawałku całość.

Jednak wolą Jego było, aby człowiek
ograniczeń doznał w czasie i przestrzeni,
by wybierać musiał spośród różnych uciech.
Taki to już szczęsny żywot nasz na ziemi.

Doświadczyłem tego i ja raz kolejny,
gdy na osiemnaste Twoje urodziny,
oraz ślub z weselem pewnej młodej pary
niecny ja zostałem z serca zaproszony.

I co tu poradzić? Terminy te same,
waga imprez obu zdaje się ogromną.
Gdy jedno wybierzesz, gdzie indziej dasz plamę.
Niepewny jest umysł przed decyzją trudną.

Lecz nie można przecież, niczym osioł, który
z głodu umarł kiedy dania dwa podano,
a on stał bezczynnie głodny patrząc w chmury
nie wiedząc co wybrać - czy zboże czy siano.

Więc zebrałem siły by decyzję podjąć.
Wiedząc, że być może ona przykrą Tobie,
piszę więc ten wierszyk, aby nieco odjąć
smutku, który czynię zacnej Twej osobie.

Ufam jednak mocno, że choć mnie nie będzie
na imprezie z Tobą w roli tytułowej,
to wam nie zabraknie, ani nie ubędzie
radości, zabawy i rozmowy dobrej.

Tego też wam życzę, mocą swego serca,
które prawość wielce wciąż miłować pragnie
i wystrzegać bacznie od wszelkiego złego,
z razu bardzo mężnie, to znów nieporadnie.

Niechaj Tobie Magdo szczęście zawsze sprzyja,
śmiałym krokiem ruszaj w swą dorosłą przyszłość,
lecz niech co dziecięce nigdy nie przemija
niech rozkwita stale czysta Twa dziewczęcość.

Nie wyrastaj z tego w co się lubisz bawić,
nie bądź zbyt poważna, nie mów "nie wypada",
chciej czynami swymi radość życia sławić,
niech wytryska z Ciebie życiodajna woda.

Ale przyjmij również i pokochaj mocno
wszystko to, co życie Ci dojrzałe daje.
Niech nie będzie praca nigdy bezowocną,
lecz z jej trudu piękno trwałe niech powstaje.

Bądź odpowiedzialna i bierz czynny udział
w dziełach, które ludzkość na wyżyny wznosi.
Niechaj w jej historii będzie jeden rozdział,
który Twe zasługi dla jej szczęścia głosi.

I żyj tak, jak gdybyś jutro miała odejść.
Niech nad gniewem Twoim słońce nie zachodzi.
Do Miłości Wiecznej spróbuj blisko podejść,
by usłyszeć o co w ziemskim życiu chodzi.

Na osiemnaste urodziny Magdy Niwińskiej.
Warszawa 22. 08. 1998.

powrót na górę strony


Mimo wszystko

Choć świat zdradę umiłował
i nie widzi w niej nic złego.
Choć przysięgi nie dochował
aby życia strzec wiernego.

Choć już mało kto z artystów
żonę ma młodości swojej.
Chociaż wśród miłosnych rozmów
gubi się znaczenie pojęć.

Chociaż często ludzie biorą
w zamian za to nic nie dając.
Chociaż domy wciąż się dzielą
wiarę w miłość przytłaczając.

Mimo wszystko mam nadzieję,
że w wierności szczęście mieszka,
że się miłość nie starzeje,
a uczciwość jest najlepsza.

Milence Trzaskowskiej.
Warszawa 19. 08. 1998.

powrót na górę strony


List do starszego brata

Bracie mój!

Czy wiesz, że wciąż walczę
aby krwi młodzieńczej żywioł
posłusznym sobie czynić?

Czy wiesz, że są noce,
kiedy ciało głodne
wyrwać chce się mej woli?

I że są takie chwile,
gdy uciekam przed sobą
aby siebie ocalić?

Módl się za mnie i wspieraj
bym jak Ty stał się kiedyś
mężem i ojcem prawym.

Zenkowi.
Warszawa 29. 07. 1998.

powrót na górę strony


Meldunek ONŻ I° - Pisarzowa 1998

We wszechświecie, na planecie
co się ziemią zowie,
na północnej jej półkuli
tuż przy Limanowej,
jest ci wioska, czysto-polska,
co wśród wzgórz się chowa.
Jednym słowem w pełnej krasie
piękna Pisarzowa.

Z czerwca końcem, z letnim słońcem
- zdziwić was to może -
gdy na okolicznych polach
dojrzewało zboże,
w pustej zwykle o tej porze
szkole podstawowej
gwarno jakoś się zrobiło
od młodzieży nowej.

Lecz nie myślcie sobie mili
nazbyt nic zdrożnego.
Choć to dziwnym wydłużeniem
roku jest szkolnego,
to gdy ktoś w was teraz sądzi,
że tam mają lekcje,
w błędzie jest niemiłosiernym
gdyż to rekolekcje.

Dowód na to znaleźć można
w jednym okamgnieniu.
Kto poczciwy sam rozsądzi
w szczerym swym sumieniu.
A że pewność mamy wielką,
żeście ludzie prawi
zaraz wam tu opowiemy
jak się sprawa jawi.

Światło - Życie jest ich ruchem.
A że w ruchu trwają,
toteż święty zamysł Boży
w sercach swoich mają,
aby szczęścia i pokoju
plan w swe życie wnosić
i zniewoleń oraz grzechów
ciężkie jarzmo znosić.

Nowy Człowiek jest ich celem,
Jezus Chrystus - drogą,
oraz prawdą, pełnym życiem,
chlebem, żywą wodą.
Jest ich Panem, Zbawicielem
w czwartym dniu przyjętym,
najwierniejszym przyjacielem
oraz Bogiem Świętym.

Myśl wam teraz pewnie przyszła,
że ich ledwie garstka.
Nie każdego bowiem dzisiaj
tak porywa łaska,
którą Bóg w swym miłosierdziu
wlewa w serca ludzi,
aby w duszy gorejący żar miłości wzbudzić.

Błędnym owo jest myślenie,
kto tak sądzi - błądzi,
bo liczebność na Oazach
prawem swym się rządzi,
które trendom w świecie mody
nie podlega wcale,
gdyż fundament ich w Chrystusie
jest osadzon trwale.

Niech w zdumienie się oblecze,
kto cynizmem syty.
Jeśli nam uwierzyć nie chce,
stanie tak jak wryty,
kiedy ujrzy sto rumianych
twarzy w blasku słońca.
Zawstydzeniu i zdziwieniu
może nie być końca.

Sprawa tym jest bardziej godną
chwały i uznania,
że przywykli do jednego
wodza na zebraniach,
który w szczepie Pallotynów
wzmacnia swą duchowość.
Wierzcie nam, niepospolita
jest to osobowość.

Gęsta broda przed rumieńcem
lica jego strzeże,
wzrok konkretny, wyrazisty,
rozpalony w wierze,
mowa twarda, aż do bólu,
innym razem słodka.
Lepszym odejść każdy musi,
kto Rafała spotka.

Jak Donkichot swego Sancza
pewnej letniej nocy,
tak ksiądz Rafał - Krzysia Kulę
sobie do pomocy
wziąć zapragnął w sercu swoim,
aby wraz z klerykiem
do Chrystusa zaprowadzić
młodzież zwartym szykiem.

Jednak walka z wiatrakami
im nie była w głowie,
bowiem to co posiadali
się rozsądek zowie.
Aby pomoc mieć w swym trudzie
pośród górskich borów
wzięli z sobą siedemnastu
więc animatorów.

Najpierw babki urodziwe
chcemy wam wymienić,
bowiem wkładu pracy dziewcząt
trudno nie docenić.
A i wdzięk ich osobisty
tego się domaga
aby była im właściwa
przywiązana waga.

Są dwie Gosie i dwie Kasie,
Sylwia i Agata
- w ciepło, mądrość oraz spokój
każda z nich bogata,
dwie Agnieszki i dwie Magdy,
Marta i Aneta
- mają wszystko co dobrego
winna mieć kobieta.

Czułość gestów, czystość myśli,
spokój i rozsądek,
cenią sobie skromne stroje
i w salach porządek.
W nich jest właśnie całe piękno
grona animacji.
Spójrzcie sami i powiedzcie,
czyż nie mamy racji?

Któż dorównać jest im w stanie?
Któż tak lśni jak one?
Któż ma taką jasność w oczach,
myśli niezmącone?
A no właśnie. Są też tacy.
Dzielni to mężowie,
którzy nie mniej niźli w mięśniach
mają także w głowie.

Ich imiona lęk wzbudzają
w każdym, kto nikczemny.
Jasność Pana w ręku dzierżąc
w każdy ducha ciemny
kąt, co brudny jest od grzechu,
Miłość Bożą niosą,
aby Słowa ziarno siane
wzrosło z wielką mocą.

Tak! To Łukasz, Krzysiek, Paweł,
Sylwek oraz Łukasz!
Jeśli wsparcia w swoim życiu
po omacku szukasz,
to ci mówię człeku młody,
że o to są Oni,
którzy dla Bożego Dzieła
swych nie szczędzą dłoni.

Duchem Świętym napełniona
cała ta gromada,
która co dzień przed swym Ojcem
na kolana pada
i Maryi pod opiekę
się powierza stale,
o owieczek swoich stado
troszczy się wytrwale.

Długo byśmy dziś wam mogli
o nich opowiadać
i bez końca słowa proste
w piękne strofy składać.
Lecz wrodzona skromność serca
o dyskrecję woła,
by intymność Pisarzowej
się nie stała goła.

Na tym skończyć chcemy dzisiaj
opowiastkę naszą.
Dzięki czynią za życzliwość
i cierpliwość waszą
chwałę Panu oddający
Łukasz Dzierżanowski
i pokorny Boży sługa
Sylwester Laskowski.

Wespół z Łukaszem.
Pisarzowa 6-7. 07. 1998.

powrót na górę strony


Miłość

Miłość -
oszpecona nimfa w muzyce Disco Polo,
kłamstwem okryta przez zdrajców małżeńskich,
zgaszone światło w sercach egoistów
i przeciwniczka czystości w oczach pożądliwców.

Lecz wciąż się rodzi i ufnie wędruje
w nadziei spotkania mężnego Cyrenejczyka.

Renacie Kolińskiej.
Wracając z rekolekcji w Pisarzowej.
Nowy Sącz 11. 07. 1998.

powrót na górę strony


Trudna decyzja

Mówili
że nie można mieć i wróbla i gołębia
mogłyby się zadziobać

chciałem mieć gołębia

lecz był tylko wróbel
uroczy bardzo
bardzo

lecz chciałem mieć gołębia

mówili
że lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu

może i tak - myślałem
lecz wypuściłem wróbla

teraz nie mam już prawie nic
nic prócz wspomnienia o uroku wróbla
i nadziei że gołąb do mnie kiedyś przyleci

a w mieście kolejna dziewczyna
za mąż wyszła.

Po ślubie Grażyny Bacławskiej i Zbycha Kobrzyńskiego
Pociąg Ostrołęka - Warszawa 31. 05. 1998.

powrót na górę strony


Wiersz dla przyszłej żony

Chciałbym tam być

gdzie w bliskości oddechów
kształtem bioder twoich
zachwyci się pierwsze
spojrzenie młodzieńca

kiedy dłoń wciąż nieśmiała
drżącym czułym gestem
włosom Twym pomoże
nagość piersi odkryć

gdy w miłosnym uścisku
tak cudownym i czystym
bo z oddania na zawsze
otwartą się staniesz

chciałbym tam być
i mocno Cię trzymać za rękę

Warszawa 11. 05. 1998.

powrót na górę strony


Z życia mego dla Moniki

Stale co dwa lata, w mieście Koszalinie
konkurs gitarowy w maju się odbywa.
Ze szkół średnich w Polsce, kiedy kwiecień minie
przyjeżdża tam każdy, kto nieźle pogrywa.

Byłem tam ostatnio. Lecz dość lichym skutkiem
zakończył się występ ze mną w głównej roli.
Niesmak po grze słabej zastąpiłem smutkiem
co mi miało ulżyć w niezbyt szczęsnej doli.

Minęły dwa lata. Maj się zbliża nowy
i konkursu zapach dobiega z oddali.
Nadszedł czas by sprawdzić, czy jestem gotowy
czy mnie nauczyciel za granie pochwali.

Jednak nazbyt późno, albo nazbyt śmiało
porwałem, by zagrać, się na utwór Sora
i w przeddzień konkursu umiałem za mało.
Tak więc to nie była na pochwały pora.

Lecz nie pomyśl sobie, że mnie mistrz mój zganił.
Raczej to stwierdzeniem stanu rzeczy było.
Świadom mej przykrości, bardzo wiele czynił
by mi wiary w siebie zbytnio nie ubyło.

Jakiś dziwny spokój w serce moje wstąpił
nie było w nim żalu ni rozgoryczenia.
W końcu nauczyciel w talent mój nie zwątpił.
I to wszystko dało dużo do myślenia.

Prawda jak świat stara w świetle znów tu staje.
O niej by pamiętać z serca głośno woła.
"Terminów zadanych kto nie dotrzymuje
sukcesów zbyt wielu osiągnąć nie zdoła".

Monice Borczon na urodziny.
Warszawa 10. 05. 1998.

powrót na górę strony


Młodzieńcze marzenia

Dziewczęcych spojrzeń zrywać kwiaty,
uśmiechów pąki wiosną rwać,
w zapach ich włosów być bogaty
i z ciepła dłoni czułość brać.

Stać się rycerzem broniąc stale
chwały należnej im i czci.
I poszukiwać wciąż wytrwale
jak dla nich dobrym można być.

Wsparciem być silnym gdy noc duszy
przyjdzie pukając w serca drzwi
i starszym bratem co osuszy
niezaproszone smutku łzy.

A w czas burzliwy mocnym sterem,
co im pomoże płynąć tam,
gdzie leży wyspa zwana Niebem,
na której mieszka Chrystus Pan.

Na Dzień Kobiet.
Warszawa 3.03.1998

powrót na górę strony


Wigilijny całus z Ewą
co imieniny miała

Siedząc raz przy stole zastawionym obiadem,
myśl takową w książce pewnej wyczytałem,
że z pisaniem książki - według pewnej pani -
jest jak z świeżych zbiorów z lasu owocami.

Bowiem najpierw przez wiele lat się trudzisz aby,
drzewka rosły zdrowo, lecz nie głusząc trawy,
aby światło słońca dotrzeć mogło śmiało
wszędzie tam, gdzie by go coś potrzebowało.

Aby z tak niezbędnej życiodajnej wody
każdy krzak i drzewo, każdy kwiatek młody
mógł bez ograniczeń korzystać do woli
i by nie zabrakło mineralnych soli.

Wszystko to zajmuje ilość czasu taką,
że nie wszyscy mogą się odważyć na to
i swą rezygnację składają zawczasu
godząc się z utratą swych owoców z lasu.

Są też jednak tacy, którym nie brak siły
by tę trudność podjąć i proces zawiły
drzew w lesie sadzenia wziąć na swe ramiona
i pracować ciężko od samego rana.

I tacy to właśnie po latach swych trudów
w czas zbiorów nierzadko doznają zawodu,
bowiem ilość pracy i inwestowania
przewyższa wynik zaowocowania.

I to co zebrane to część bardzo mała.
Z Twej pracy owoców więcej mieć byś chciała.
I jak początkowej myśli autor pisze
z lasu swego mchu garść wyniesiesz jedynie.

Tak też ma być ponoć i z książki pisaniem,
że to co w niej zawrzesz jest zaledwie cieniem
treści, którą w głowie swojej porodziłaś,
a którą na dzienne światło wynieść chciałaś.

Smutna jest to z jednej strony perspektywa,
co odkrywa ubogość naszego języka,
którym tak niewiele wyrazić możemy
z tego, co w swych sercach czasem znajdujemy.

Ale jeśli na to z innej spojrzeć strony
(wszak też po to mają kociaki ogony)
to nie jest tak licho z położeniem naszym.
Zaraz to wyjaśnię (jak Wróblewskim Ptaszyn).

Bo widzisz Ewuniu, jeśli ktoś Ci z trudem
słów kilka daruje, które z chęcią słuchem
swym ogarniać będziesz, to znaczy to właśnie,
że w duszy swej nosi barwniejsze też baśnie,

o których by wspomnieć słów mu nie starczyło,
co wcale nie znaczy, że ich tam nie było.
Gdy dobroci słyszysz pod kierunkiem Swoim
pewność miej niezłomną, że je możesz troić.

Bo z całą pewnością, temu, kto je mówił
słów trochę zabrakło, a więc niedomówił.
Zatem śmiało możesz wypowiedź rozwinąć
na jej siłę twórczą w sercu swoim wpłynąć.

Wiedząc, że z pewnością skorzystasz z mej rady,
mając co do tego poważne powody,
życzeń Ci zbyt długich dziś nie będę pisał,
bowiem Twój talent do wszelkich rozwinięć przewidział.

Troszcząc się byś nadto głowy nie zmęczyła
nad pomnażań życzeń czasu nie traciła,
to Ci tylko powiem, droga Ewo M.,
że świat z Tobą lepszy. Od Lidki to wiem.

Ewie Mierzejewskiej.
4. 01. 1998.

powrót na górę strony


Postudniówkowa wdzięczność

Gdy słów brakuje, serce niech powie
więcej w nim Prawdy, niżeli w głowie.
Więc Ci napiszę, żem jest Ci wdzięczny:
za wieczór, który tak był tanecznym,

myśli wymianę podczas rozmowy,
możność odejścia gdym miał powody,
pobyt gościnny w liceum progach,
powrót gazikiem, a nie na nogach,

za Anię, Zenka, Wiolę, jej chłopca,
wdzięk poloneza i twego chłopca,
za Abrahama i jego Olę,
za dobre żarcie, w normie kapelę

i za Justynę, Monikę, Darka,
Grześka - Prezesa i Grześka - Jorge'a,
małą Agnieszkę i całą resztę
tego, co teraz w sercu swym mieszczę.

A nade wszystko, za Ciebie Gusia -
dziewczynko, która serce me wzrusza,
za Twoją dobroć, szaloność Twoją.
Byłaś studniówki radością moją.

Bogusi Borczon po studniówce.
Warszawa 28. 01. 1998.

powrót na górę strony


<<1997 1999>>

publikacje » wiersze » 1998


Chcesz otrzymywać informacje o inicjatywach
i publikacjach Jasia i Małgosi?


* Nie rozdajemy i nie sprzedajemy adresów e-mail.
* Jednym kliknięciem wypiszesz się z tej listy.

Double Wings - dobry zespół muzyczny na wesele!

Abyście zaczęli z rozmachem, odważnie, z mocną wiarą, że miłość
rozdzielić może tylko śmierć!


Sylwester Laskowski
lider grupy Double Wings