|
Świąteczne życzenia
Niech się narodzi raz jeszcze,
na nowo rozpali,
poruszy gdzieś w środku
i wzruszy głęboko.
Niech będzie znów ważny,
znów słodki i pierwszy
i choć nie jedyny
to najukochańszy.
Ostrołęka 24. 12. 1999.
powrót na górę strony
Trzech rzeczy...
Życia - co się śmierci nie boi,
Wiary - co się wątpić nie lęka,
Prawdy - co przed kłamstwem nie klęka,
życzę Wam Drodzy moi.
Kasi i Zenkowi w drugą rocznicę ślubu.
Warszawa 7. 09. 1999.
powrót na górę strony
Pstre rymowanki
Obietnice i cacanki,
zapewnienia i...
- gadanie.
Cisza, pogoń za myślami,
szept, empatia, wzrok...
- słuchanie.
Elegancja i dostojność,
dobrych manier garść...
- zadbanie.
Pierwszy powiew namiętności
zaduszony ... łzy...
- czekanie.
Szczęście moje w Twoich rękach,
Twoje w dłoniach mych
- zadanie.
Jam Ci portem i przystanią,
Tyś okrętem mym
- oddanie.
Moc zgnieciona twardym krzyżem,
słabość, niemoc, ból...
- czuwanie.
Jasność Twych kochanych oczu
ugaszona... noc...
- chowanie.
Ani i Tomkowi Chyra
na uroczystość zaślubin
Opole 26. 06. 1999.
powrót na górę strony
Ubłogosławionej
Podnieś oczy droga moja
piękna przyjaciółko tęczy.
Swe oblicze jasne odsłoń
niech zachwyca.
Zawstydzeniu pozwól odejść
wraz z dziewczęcym niepokojem.
Niech rozkwitnie w pełni blasku
- Tajemnica.
Światu ciało Twe niech śpiewa
głosem pełnym radości.
Płodnym w Tobie ukochana
me poznanie.
Bądź odważna i spokojna
w Tobie me upodobanie,
moje szczęście i młodzieńcze
miłowanie.
Warszawa noc 27-28. 05. 1999.
powrót na górę strony
Na uroczystość zaślubin Mariusza i Ani
Bez odwrotu ta droga!
Czy to smutne? Nie sądzę.
Czy niepewne? Z pewnością.
Czy to trudne?
A któż z tych co nią nie szli
rzec tu może cokolwiek?
A jeśli nawet może,
to kto tego z uwagą i wiarą wysłucha?
Naiwny,
co mu uczciwość od złota cenniejsza?
Głupiec,
co raz słowu danemu wiernym pozostaje?
A może Szaleniec,
który wbrew światu jarzmo miłości na siebie nakłada?
Kto ma uszy niech słucha:
"Szczęście raz wybrane
ciągle wybierać trzeba!"
By Wam tej Błogosławionej Naiwności,
Wielkodusznej Głupoty i Świętego Szaleństwa
nigdy nie zabrakło
z serca wam życzymy.
Ani i Mariuszowi Szewczyk.
Ostrołęka 24. 04. 1999.
powrót na górę strony
Że jest miłość
Że jest miłość - przeczysta,
cała piękna i twórcza,
która serca zakątki najciemniejsze otula.
Że jest miłość - łaskawa,
pełna czułej dobroci,
która inność rozumie, błędy wszelkie wybacza.
Że jest miłość - cierpliwa,
nieugięta i ufna,
czekająca z nadzieją na tęsknoty spełnienie.
Że jest miłość - w to wierzę,
że to Nieba przedsionki,
kiedy człowiek przed innym się otworzyć nie lęka.
Dla Ani Wojdy.
Warszawa 13. 03. 1999.
powrót na górę strony
Bezsenność
Pośród nocnej ciszy,
między mną, a ścianą,
wolna część poduszki,
nieucałowana.
Bezsłowne dobranoc zamyka powieki.
Okrywa tęsknotą, która czas uprzedza.
Obrazy powabne
z ulicy, z tramwaju,
znajome z widzenia lub tylko z uśmiechu
i te bardziej bliskie
z rozmowy czy z tańca,
wracają.
Raz jeszcze pamięć dnia przynoszą.
Pośród myśli zwiewnych przemykają wdzięcznie,
raz ukradkiem,
nieśmiało,
jakby niezbyt pewnie,
to znowu odważnie,
rzekłbyś wręcz z tupetem.
Pragną by je dostrzec...
Piękne Córy Ziemi.
Nowe "... łaskiś pełna..." w sercu swym zaczynam.
O kobiecie myślę co mi siostrę dała.
Zerkam na poduszkę
między mną a ścianą...
Tylko moja,
ta sama,
nieucałowana.
Paniom i Dziewczętom na Dzień Kobiet.
Warszawa 4. 03. 1999.
powrót na górę strony
Tym, których jeszcze nie ma, a które już kocham
Byłem tam mój drogi Synku,
gdzie niepewność w słuszność sprawy,
niczym ślepiec iść kazała
za natchnieniem swego serca.
Byłem tam Córeczko moja,
gdzie czystością pogardzano
i gdzie śmiesznym moje życie
było w oczach wielu.
Byłem tam - lecz tylko chwilę,
gdy dziewczęta nierozsądne
wdziękiem swoim zapraszały
bym nie czekał dłużej.
Byłem tam Kochani moi.
Kiedy jeszcze Was nie było,
gdy nie znałem waszej Mamy,
czasem sobie tak marzyłem,
że pójdziecie za mną.
Warszawa 30. 01. 1999.
powrót na górę strony
Wieczorne westchnienie
Szukają dziewczęta chłopców
no a chłopcy dziewcząt,
aby w nich odnaleźć
Boga twarzy stronę,
której w sobie samych
odnaleźć nie mogą.
Niech nie braknie im miłości
w Miłości szukaniu,
a kwiaty nie służą
za grunt pod nogami.
Niech brzemieniem lekkim
będzie im czekanie.
Ciebie dziś prosimy
- wysłuchaj nas Panie.
Agnieszce Kupis.
Warszawa 10. 01. 1999.
powrót na górę strony
|