"Nie stworzył Jasia i Jasia. Nie stworzył też dwóch Małgosi,
Stworzył Jasia i Małgosię!"

Sylwester Laskowski

Jaś i Małgosia.

Jaś i Małgosia - serwis dla zakochanych, kochających i czekających na miłość.

ebooki książki nagrania w mediach polecam

publikacje » wiersze » 2000

Wiersze 2000

<<1999 2001>>

Lekcja mądrości

Gdy tak zerkam na to siano
-zimne, zeschłe i kłujące,
na ten żłób z czerstwego drewna,
twardy jak Heroda serce,
na to bydło - niedomyte,
szpary w szopie - tak przewiewne,
na tę gwiazdę - tak samotną...

To ochota mi przychodzi,
aby głupcem nazwać tego,
kto chce w sumie przyjemności
szczęścia szukać.

Życzenia Bożonarodzeniowe
22. 12. 2000

powrót na górę strony


Zagubionej siostrze

Zapomniałem o Tobie - siostro ma pogodna,
kiedy waga w powagi szaty się odziała,
gdym banalność wygonił niczym psa przybłędę,
kiedym mądrość chciał zdobyć od pochmurnej strony.

Zapomniałem o Tobie - siostro moja słodka,
kiedym gorycz ugościł żalem przyzdobioną,
gdy już smak przebaczenia wysechł niczym studnia
tak, że wody zabrakło aby ranę obmyć.

Zapomniałem o Tobie - siostro moja piękna,
gdym się zmęczył wędrówką w lesie opuszczonym,
gdy czekanie znamiona pierwotne straciło,
gdym już kwiatów bez żalu opuścić nie umiał.

I tak bardzo bym pragnął znowu Ciebie odnaleźć,
nic nie tracąc z pierwotnej gorliwości swojej,
nie odchodząc z obranej ku świętości drodze,
nie sprzedając nic z tego, com ukochał nad Ciebie.

Warszawa 17. 12. 2000

powrót na górę strony


Właśnie taka...

Jak pstrąg młody,
który z nurtu strumienia drwi każdego dnia
płynąc tam, gdzie chce,
a zwykle ku górze.

Jak kret ślepy,
który ciemność polubił i już jej się nie lęka,
drążąc w ziemi tunele
nowych światów szukając.

Jak wilk samotny,
co nie stroniąc od stada sióstr swych wilczych i braci,
w leśnych gąszczach i gajach
ścieżki własne posiada.

Jak orzeł dostojny,
który praw przestrzeni nieba strzeże swoją potęgą,
a w czas głodu się nigdy
kurzym ziarnem nie karmi.

Jak jaskółka, jak motyl,
jak skowronek, jak sarna,
jak łasiczka, jak słowik,
jak gazela... bądź!

Bogusi Strublewskiej
Warszawa 8. 11. 2000

powrót na górę strony


Święty przymus miłowania

Ziemio święta, pejzażu płomienny,
piszę dziś o Tobie, Matko Przebudzenia,
bo córy wciąż nowe i synów zastępy
z dziecięcej senności odważnie wyrywasz
niepokojem twórczym dotykając serca,
co do wyjścia z siebie i służby przynagla.

Święty to przymus, co pomaga się stawać.

Ziemio piękna, malowniczy lądzie,
o Tobie dziś piszę, Matko Rozkwitania,
bo w Tobie dojrzewa i z Ciebie wyrasta
i wierzba o włosach wiatrem rozczochranych
i brzoza o cerze nie dotkniętej słońcem
i dąb silny mocą soli z Ciebie wziętych.

Piękny to przymus, co kształty nadaje.

Ziemio twarda, fundamencie życia,
piszę dziś o Tobie, Matko wytrwałości,
bo z Tobą się zmaga ramion męskich siła,
gdy pługiem rozpruwa ciała Twego jedność,
albo młody orzeł walczący o niebo,
kiedy jędrne ciało ciąży w Twoją stronę.

Twardy to przymus, co wierności uczy.

Ziemio ukochana, wieczności przedsionku,
o Tobie dziś piszę, Matko miłowania,
bo na Twoich ścieżkach i na Twoich łąkach,
w Twoich lasach i górach kształtem niepokornych
rozmów najważniejszych szept wciąż się unosi,
o miłości, o domu, o prawdzie i Bogu...

I kocham ten przymus, co tego mnie uczy.

Agnieszce i Jackowi Rosłon
z okazji ślubu
Warszawa 20. 10. 2000

powrót na górę strony


Oddaję

Swych drzew kwitnące gałęzie
oddaję pod Twoje ramiona.

Przyjmij je, proszę,
niech Ci służą.

Niech będą wdzięcznym zapachem
niesionym na rękach wiatru,
Niebios łagodnym tchnieniem
kojącym spieczone nozdrza.

Niech osłaniają przed burzą,
zbyt nagłą i nazbyt porywczą.
Niech dają ciche schronienie
i będą podporą tęczy.

A z kwiatów niech będą owoce
smaczne i miłe dla oczu.
A ziemia niech weźmie nasiona
i będzie ich wzrostu przyczyną.

Niech staną się domem dla ptaków,
co ciszę budzą o świcie
i każą jej śpiewać piosenki
o tańcu, o wietrze, o wiośnie...

A gdy Twe oczy zmęczone,
jak nogi wędrówką długą,
nie znajdą już na nich kwiatów,
bo czas rozkwitu przeminie.

To proszę, zachowaj je jeszcze...

Choć słabe opadły ku ziemi,
zmarszczone od mrozów zimowych,
to ciągle mogą Ci służyć
w cichym oddaniu miłości.

Pozbieraj je wtedy najczulej,
jak chrustem swe serce otocz
i mała iskierką nadziei
rozpal raz jeszcze...
zapłoną.

Monice i Darkowi Maciak z okazji ślubu.
Warszawa, 27. 09. 2000

powrót na górę strony


Niewolność

Przeczuwszy więzy miłości
szarpię się i wyrywam,
jak zwierzę schwytanie we wnyki,
co ofiary z siebie uczynić nie chce.

Nieświadome, że tylko taka śmierć
nada sens jego życiu.

Warszawa 26. 09. 2000

powrót na górę strony


Blaskiem nieba jaśniejąca

Taka cicha, taka piękna,
nieodkryta, niepojęta, tajemnicza, taka święta,
w ciszę słońca wtulona jak budzący się kwiat.
Drzew rozmową zachwycona,
śpiewem wiatru poruszona, w sen kamieni zapatrzona,
pieśnią nieba wzruszona jak rodzący się ptak.

Taka czysta i dostojna,
wielkoduszna, taka hojna, tak cierpliwa i spokojna,
w chleb miłości zamienia Boskich żniw słodki czas.
Ziarnem łaski napełniona,
w cnót potędze uniżona, tęczy blaskiem obdarzona,
liśćmi prawdy okrywa istnień błądzących las.

Taka jasna i pogodna,
w swej prostocie tak wymowna, taka czuła i łagodna,
w serc samotni wykuwa obecności swej ślad.
Tak radosna i promienna,
w swej dobroci tak niezmienna, mocna, wierna i płomienna
wonią świętej miłości karmi zgłodniały świat.

Uli Maciejczuk, Anecie Binkowskiej i Renacie Tokarskiej.
Wrzosów, noc z 29 na 30. 07. 2000

powrót na górę strony


Liturgia

Liturgia.
Uprzywilejowane miejsce zbawczego dialogu z Bogiem.
To Ona, nam we Wrzosowie
stanowiła myśl przewodnią i inspirację.
Zwykłych osiem liter tworzących ład,
który niekoniecznie musi być porządkiem.
Osiem - jak ośmiu animatorów,
jak ósmy dzień, w którym za Chrystusem Połamanym
- bez ręki, bez nogi i bez ludzkiej twarzy,
szliśmy z miłością na Golgotę.
Zwykłych osiem liter tworzących ład,
który niekoniecznie musi być porządkiem.

L - jak Logos,
Słowo, przez które wszystko się stało.
Pośrednik, bez którego nie ma dialogu,
co pełniejszym czyni każde spotkanie.
Jak słowo Andrzeja, sakramentów szafarza,
Bożego kapłana, a naszego pasterza na łąkach świętości.
In Persona Christi na uczcie Baranka.
L - jak las, co Wrzosów otacza, jak laska,
która morze otwiera i czyni suchą drogę,
co z niewoli ku wolności wiedzie.
Jam jest Drogą i Prawdą i Życiem
mówi Ten, Który Jest, który żyje...
i kocha nad życie.

I - jak inność, wielość, różnorodność,
jak bogactwo smaków,
jak miłość i chleb,
jak intencja czysta,
o stół zatroskanie,
jak dobroć pani Jadzi,
jak owoc jej pracy.

T - jak Trójca Święta.
Dialog Doskonały,
pełnia posiadania siebie w oddawaniu.
T - jak trzy grupy dziewcząt,
jak trawanie w milczeniu gdy Jezus umiera...
jak tęsknota za prawdą, tajemnica misterium.
Wreszcie T jak transport,
bez którego Paweł mógłby mieć kłopoty
i jak trudność pytań, które Sylwek zadaje.

U - jak uobecnienie,
powołanie do bycia tego, co i tak istnieje.
Jak ukazanie i ukrycie zarazem
Bożej obecności w świętych znakach.
U - jak ucałowanie,
miłość wyrażona,
jak obecność Uli
cicha, lecz istotna.
U - jak uwaga, skupienie, uznanie...
Jak wielkoduszność w dawaniu
i umiar w pragnieniach.

R - jak radość,
wdzięczna córa pokoju
świętszego niż spokój zrodzony z bezruchu.
Jak uśmiech naszej Reni,
jak Tomkowy taniec,
jak wieczór
pogodny mimo deszczu co ognisko nam spłoszył.
Jak radość z dyżuru podjętego wspólnie
i cichej modlitwy w samotności serca.
Jak radość rozumienia sakramentów świętych,
jak zręczność Rafała w opowieściach o nich.

G - jak gościnność,
jak otwartość serca,
jak wieczorne granie i śpiew o miłości,
jak godność małżeńska,
nieskalaność łoża,
jak granice piękna i płomienna czystość.
Wreszcie G jak Grzesiu,
dobry duch wspólnoty,
jak las gęsty noca w czasie naszej Paschy.
Jak grad, co w Egipcie sprzyjał Mojżeszowi,
jak genialność pomysłu narodzona z błędów.

I znów - I - jak istota,
krucjaty, wędrówki,
podróży ze śmierci do miejsca rozkwitu.
Wreszcie I jak iskra,
co zapał roznieca i do twórczości przynagla.
Aby słodycz realnych kształtów nabierała
i dawała się spożyć jak ciasta Anetki,
jak wielkanocne sakramenty.

A - jak Agape,
jednocząca siła,
motyw główny wariacji na temat pojednania.
To o nią tu chodzi.
Bez niej wdzięk naszych dziewcząt byłby bez znaczenia,
a ciekawość mężczyzn cuchnąłby marnością.

To Ona - Miłość
pozwala nam szybować po przestworzach wolności
wszepionych niczym gałązka oliwna
w Świętą Liturgię Kościoła.

Meldunek Oazy Studenckiej II °
lipiec, Wrzosów 2000

powrót na górę strony


Córki Rauela

Oddaję Ci Panie swoje korale,
nie będę nosić już ich.

Milczeniem swym wyśpiewam Tobie,
roztańczę szept, ukoję krzyk.
Pozwolę zasnąć mojej mowie
byś mówił Ty - Strażniczka Ciszy.

Kolejny raz i jeszcze jeden
powstanę by dla Ciebie śnić.
Znów chwycę czas i Twoim niebem
otulę go - Pani Wytrwałości.

Oddaję Ci Panie swoje korale,
nie będę nosić już ich.

Co moim jest niech będzie Twoim.
Co Twoim, niech rozniesie wiatr.
Zachwycę świat ubóstwem swoim
wolna jak ptak - Jutrzenka Obdarowania.

Nadmiarem łez nakarmię drzewa.
Cierpieniu znów przywrócę sens.
Niech smutek słodko Tobie śpiewa
wdzięczności pieść - Zwiastunka Radości.

Oddaję Ci Panie swoje korale,
nie będę nosić już ich.

Rozproszę mgłę - pył niepoznania
mądrości kwiat dojrzeje znów.
Ubarwię kształty zapytania
o prawdy smak - Promyk Jasnej Myśli.

Nakarmię świat Twym świętym słowem.
Roztopię chłód zgłodniałych serc.
Otworzę drzwi na łaski powiew
ulotny tak - Manny Duchowej Przyczyna.

Oddaję Ci Panie swoje korale,
nie będę nosić już ich.

Zgromadzę znów co rozproszone,
samotność dom swój znajdzie już.
Wyniosę wszystko co wzgardzone
byś we mnie żył - Świeta Piękna Rozkochana.

Oddaję Ci Panie swoje korale,
nie będę nosić już ich.

Z dedykacją dla
Basi Bondyra, Gosi Stefańskiej, Agnieszki Honk,
Moniki Welz, Basi Chocyk, Justyny Pindral
i Sefory, umiłowanej Eclesii ks. Tomka Zaczkiewicza
Biała Niżna 12. 07. 2000}

powrót na górę strony


Opanuj się!

Na wietrze włosy zbyt rozwiane,
pogardy zimnej pełen wzrok,
próżnością serce podrapane,
zbyt dumny, niczym pawi krok.

Wolność bez prawdy i mądrości,
w maskę odziana próżna twarz,
miłość gnijąca od zazdrości,
zabierasz nim cokolwiek dasz.

Opanuj się!
Nic nie jest warta taka gra!
Opanuj się!
Sens inny życie w sobie ma!

Uczciwość dawno już sprzedana,
brak ci odwagi aby Być,
godność za byle co oddana,
już nie wiesz co to znaczy żyć.

Butem zdeptany kwiat wierności,
słabość wyparła siłę już,
chcesz być przywódcą, bohaterem
lecz z ciebie ciągle zwykły tchórz!

Opanuj się!
Nic nie jest warta taka gra!
Opanuj się!
Sens inny życie w sobie ma!

Biała Niżna 29. 06. 2000

powrót na górę strony


Synowie Ojca

Do życia!
Do życia powołani i do miłości!
Wzbudzeni z zachwytu nad ofiarowaniem.
Do szczęścia!
Do szczęścia zaproszeni i do radości!
Przejęci z podziwu nad obdarowaniem.

Ku światłu!
Ku światłu skierowani i ku mądrości!
Wzruszeni poznaniem dotąd prawd nieznanych.
Ku prawdzie!
Ku prawdzie przeznaczeni i ku wolności!
Skupieni we wnętrzu spraw podejmowanych.

W nadziei!
W nadziei zaszczepieni oraz w ufności!
Stęsknieni szczerości spojrzeń, słów prostoty.
W hojności!
W hojności wyćwiczeni i w roztropności!
Złaknieni świętości, chrześcijańskiej cnoty.

Przemkowi Artemiukowi
z okazji święceń kapłańskich
Warszawa 27. 05. 2000

powrót na górę strony


Taką, jaka jest...

Odważna i skryta - tak niepospolita.
Cicha, śmiała, pierwsza - bardziej dziewicza, lepsza.
Piękna, zmienna i zwiewna - przy tym stała i wierna.
Uboga i skromna - bogata, ogromna.
Cierpliwa, łagodna - życzliwa, pogodna.
Pełna mocnej wiary oraz łaskawości,
siebie samej nie szuka, nie lubi zazdrości.
Pysze się sprzeciwia - próżności pozbywa.
Mądra i rozważna - czasem niepoważna.
Cieszy się z wszystkiego - nie łka z byle czego.
Jest jak skała - mocna, jak jabłoń - owocna.
Czułości spragniona - czysta i spełniona.
Wzrostu stale głodna - gwałtowna i płodna...

Taką jest, tak się jawi,
taką zachwyt wzbudza, pociąga, ciekawi,
takiej też szukajcie, taką pielęgnujcie,
taką w sobie wzajem codzień rozniecajcie.

Ani i Grzesiowi Nisiobędzkim z okazji zaślubin.
Warszawa 29. 04. 2000

powrót na górę strony


Nie wiem, czy Ci już mówiłem

Nie wiem, czy Ci już mówiłem,
że ma radość swą przyczynę
czasem prostą, oczywistą,
to znów skrytą, nieprzejżystą.

Nie wiem, czy Ci już mówiłem,
że są zmiany niespodziane,
niczym nagłe przejaśnienie
serc ożywcze poruszenie.

Nie wiem, czy Ci już mówiłem,
że są chwile dziękczynienia,
za owocny czas młodości
piękny, czysty głos wdzięczności.

Nie wiem, czy Ci już mówiłem,
że w obawie przed nieznanym
czasem się pojawia pokój,
ufny w przyszłość błogi spokój.

Nie wiem, czy Ci już mówiłem,
że są ludzie bardzo ważni,
wielkoduszni, piękni, dobrzy,
łagodności pełni, mądrzy...

Nie wiem, czy Ci już mówiłem...
Wiem... mówiłem... lecz raz jeszcze
z ust mych padnie myśl poważna
- Tyś jest dla mnie taka ważna!

Kasi - Zenka żonie
na imieniny
Warszawa (28. 04.) 30. 04. 2000

powrót na górę strony


Noc trzydniowa

Na skrzyżowaniu alei Wyzwolenia i Nadziei
nieprzejednane światło
jak krew - czerwone.

Tam, gdzie On, iść nam teraz nie można.
To jest jego godzina,
nasza jeszcze nie nadeszła.

Ale przyjdzie... jak złodziej!

Umrze wtedy wszystko, co złe, stare i brudne.
I zdawać się będzie,
że umiera też wszystko co dobre, piękne i czyste.

Lecz tak będzie tylko przez chwilę.

Potem, niby ziarno rzucone w ziemię,
wyda plon stokrotny.

A na skrzyżowaniu alei Wyzwolenia i Nadziei
zapali się upragnione światło - zielone.

Święta Wielkiej Nocy
Warszawa 22. 04. 2000

powrót na górę strony


Życzenia

Niech zakwita, co do kwiatu podobne.
Niech zachwyca, co podziwu godne.
Niech się budzi, co po nocy zaspane.
Niechaj czeka wszystko, co oczekiwane.

Niech nie smuci, co radosnym bywa.
Niech nie brudzi, co oczyszcza, obmywa.
Niechaj pięknym, co piękne będzie.
Niechaj miłość zawsze i wszędzie...

Niechaj jest czysta, piękna, kwitnąca
między usty gorące się tląca,
w dłonie czułe i mokre wtulona,
czysta, piekna i... nieskończona!

Dominice Gałązce
KODA, Ostrołęka 9. 02. 2000

powrót na górę strony


Danuśka

Danuśka! We wczesny ranek pełny dzbanek
zimnej wody wprost na głowy ktoś wylewa nam.
Danuśka! Ciągle poduszka mi do uszka czule mówi,
że tak lubi za mną długo spać.

Ref. Danuśka!
Gdy noc zbyt krótka, to pobutka w straszny koszmar
zmienia się, który dopada w końcu mnie
i wtedy myślę sobie, że
zamiast jogurtu kupię trumnę
potem jak najszybciej umrę,
abym w końcu mógł do woli długo spać.

Danuśka! Na parapecie mej skarpecie dziwnym
wzrokiem z poza okien się przygląda jak wyglada
w środku nocy mej niemocy owoc jakiś ptak.
Danuśka! Niemrawym krokiem, z mętnym wzrokiem
w jej kierunku z posterunku swego ruszam,
lewostronny ruch wymuszam,
nieprzytomny jednak padam na kolana, dana dana.
Co tu robić, kiedy chodzić o tej porze
Święty Boże drogi nie wiem jak.

Ref. Danuśka!...

Danuśka! Z samego rana na kolana,
psalmy śpiewam, w przerwie ziewam,
w blasku słońca czekam końca kolejnego dnia.
Danuśka! Czy to jest wada, czy wypada,
kiedy człowiek na twarz pada,
tak w kąciku, przy stoliku,
bez stękania i ziewania,
tak na jutrzni spać.

Danusi Dybowskiej
KODA, Ostrołęka 8.02.2000

powrót na górę strony


Nika

Nika, Nika, Nika,
Nika Do Do, Domi
Nika, Nika, Nika,
Nika Do Do

Pokory czar, bezcenny dar, zakwita znów
bez zbędnych słów piosenka.
Radosny gwar, słoneczny żar, wytrwały trud,
bez zbędnych nut muzyka.
Zachwyt nocą w środku dnia,
podmuch słońca wiatru blask,
w zgiełku ulic cisza gra.

Nika, Nika, Nika,
Nika Do Do, Domi
Nika, Nika, Nika,
Nika Do Do

Pogodne sny, niewinność łzy, wzruszenie harf,
bez zbędnych barw pejzaże.
Bogactwo łąk, kwitnący pąk, dyskrecja mgieł,
bez zbędnych szkieł witraże.
Zachwyt nocą w środku dnia,
podmuch słońca wiatru blask,
w zgiełku ulic cisza gra.

Nika, Nika, Nika,
Nika Do Do, Domi
Nika, Nika, Nika,
Nika Do Do

Razem z Łukaszem Dzierżanowskim
Dominice Gałązce
KODA, Ostrołęka 7. 02. 2000

powrót na górę strony


Pani Bożenka

Gdy ostry głód wali Cię z nóg,
to w chwilach tych pomoże Ci pani Bożenka.
Gdy marsza kiszki grają Twe
walcząc o słuszne prawa swe, pani Bożenka.
Gdy nie masz sił, by dalej iść,
bo w brzuchu rwie wierci i ssie, pani Bożenka
ukoi ból, znów będzie cool,
złagodzi głód i zniknie chłód,
nie będziesz sam.

Gdy nie chcesz żyć, bo chce się pić
kroplę Ci z życia swego da pani Bożenka.
Gdy znowu suszy Cię na duszy,
łaski deszcz wymodli Ci pani Bożenka.
Gdy żywej wody braknie Ci,
a w oczach znowu widać łzy, pani Bożenka
pragnienie zaspokoi Twe,
nim się obejrzysz otrze łzę,
nie będziesz sam.

Ref. Bożenko!
Dla Ciebie wiosna kwiatami okrywa oblicze swe.
Bożenko!
Dla Ciebie ptaki na skrzydłach przynoszą anielską pieśń.
Bez Ciebie gwiazd jest mniej na niebie.
Bez Ciebie o chlebie i wodzie żyć przyjdzie nam.
Bez Ciebie usycham w potrzebie.
Bez Ciebie naprawdę świat nie jest ten sam.

Gdy w Twojej głowie myśli sobie smutny dom budują
znów, pani Bożenka.
Gdy raz kolejny w beznadziejny sposób dobrych braknie
słów, pani Bożenka.
Gdy ciepła brak i wszystko w spak
i nie wiesz kiedy, gdzie i jak, pani Bożenka
otworzy serca swego drzwi,
przytuli, pocałuje i
nie będziesz sam.

Gdy zdarzy się za jakiś czas,
że już nie będzie razem nas, pani Bożenko.
Gdy swoją drogą w wielki świat
wyruszą siostry, każdy brat, pani Bożenko.
Gdy błękit nieba skryje się,
tęskonota dotknie serce Twe, pani Bożenko.
Znów rozwiń wspomnień barwny szal,
słońcu roztopić pozwól żal,
będziemy tam.

Ref. Bożenko!
Dla Ciebie wiosna...

Pani Bożence
KODA, Ostrołęka 5-6.02.2000

powrót na górę strony


Na Łoazowym wirsycku

Hej, godoli mi chłopaki:
"Tomuś, bracie! Nie bedzies baby miał!
Hej! Nie bedzies baby miał!

Na Łoazowym stanies wirsycku
z ciupaską swoją, na flecie bedzies grał!
Hej! Na flecie bedzies grał!"

Ref. Hartuj swe kolana, łod nocy do rana,
sarańce zajadaj i wode zimną lej!
Łumacniaj dusycki i cytoj ksiązecki,
pokore łoblekaj i wode zimną lej!

Nad góry i lasy, powietse i wode,
nad syćko ty bedzies Jezuska miłował!
Hej! Jezuska miłował!

Warchlaków i dziewki twarduśką ręcyską,
prościuśką drózycką do Niego prowadzał.
Hej! Do Niego prowadzał!

Ref. Hartuj swe kolana...

A kiedy starości cas Tobie nadejdzie,
to wtedy, Ty chłopie pogode ducha miej.
Hej! Pogode ducha miej.

Bo chocias baby swej nie miałeś jedynej,
to jednak Ci w sercu miłości nie brakło.
Hej! Miłości nie brakło.

Ref. Hartuj swe kolana...

Księdzu Tomkowi Zaczkiewiczowi
KODA, Ostrołęka 3.02.2000

powrót na górę strony


List do Agnieszki

Ja tam zbytnio nic nie mówię.
Patrzę sobie tylko czasem.
Widzę, myślę, lecz nie pytam.
Zabronili: Alt wraz z Basem.

Nie, to nie! I tak wiem swoje!
Taki ślepy to nie jestem.
Nie przypadkiem się we dwoje
ręka w rękę chodzi miastem?

Będzie akcja! Tak coś czuję.
Więcej, już jest! I to jaka!
Może mylę się, lecz twierdzę
że Agnieszka ma chłopaka.

No a jeśli prawdą jest to,
jeśli chodzą na poważnie,
to ich w dziele tym nie poprzeć
było by dość nierozważnie.

Więc popieram sobą całym,
całym Sylwkiem, chudym, małym,
niech się dzieją sprawy ważne,
wzniosłe, piękne i poważne.

Niech rozkwita w blasku słońca,
kwiat oddania i zachwytu,
niechaj wzrost nie znajdzie końca,
czułość sięgnie niech zenitu.

Lecz niech mądrość w tym przewodzi,
trwałość piękna niech buduje.
"Czekać nigdy nie zaszkodzi!"
W głębi serca tak coś czuję.

Ale starczy już na razie.
Mogę mylić się w tym względzie.
Zobaczymy, może wkrótce,
czy coś z tego kiedyś będzie.

A więc więcej nic nie mówię.
Będę patrzył sobie czasem.
Zerkał, myślał, lecz nie pytał.
Zabronili: Alt wraz z Basem.

Na imieniny Agnieszki Kaniewskiej.
Warszawa 22.01.2000

powrót na górę strony


<<1999 2001>>

publikacje » wiersze » 2000


Chcesz otrzymywać informacje o inicjatywach
i publikacjach Jasia i Małgosi?


* Nie rozdajemy i nie sprzedajemy adresów e-mail.
* Jednym kliknięciem wypiszesz się z tej listy.

Double Wings - dobry zespół muzyczny na wesele!

Abyście zaczęli z rozmachem, odważnie, z mocną wiarą, że miłość
rozdzielić może tylko śmierć!


Sylwester Laskowski
lider grupy Double Wings