|
Żona
Serdeczność jest źródłem słodyczy.
Utulenie w słowach, spojrzeniu i dłoniach.
Tyle miłych gestów, śmiesznych sytuacji,
tyle zrozumienia i tyle czułości.
I jak szczęście z radością przychodzi ta pewność,
że gdyby czas mógł się cofnąć,
ożeniłbym się z Nią jeszcze raz.
Mojej Magdzie, w rocznicę urodzin.
Warszawa 10. 10. 2006.
powrót na górę strony
Błąkanie
Wciąż wraca,
pytaniem prostym i otwartym
podważa jasność teraźniejszych rzeczy.
Po co i jaka w tym iskra wieczności?
Bez troski o jutro dzisiejszych spraw kierunek ślepy
i wieczne błąkanie w teraźniejszej walce.
A być ma teraźniejsza walka o wieczność.
...
Tuptuś - to piękne imię.
Figlarne, radosne, prawdziwe.
I żywe, jak spacer przesiąknięty miłością.
Mojej 49-miesięcznej Dziewczynie,
Warszawa, 26. 07. 2006.
powrót na górę strony
Jezus
Poranek przywraca pamięć o radości,
która czeka, która jest, która przychodzi.
Spełnienie człowieka, który staje się sobą -
- człowiekiem, na podobieństwo Tego, Który Jest.
Tęsknoty jasne na nowo budzi,
tęsknoty ciemne cierpliwie usypia
i znów przypomina,
że Miłość ma jedno Imię.
Mojej Żonie
w 10-ty miesiąc po pierwszym roku
7.06.2006. Warszawa
powrót na górę strony
Dzień Dziecka
Całuję czule Cieplutki Brzuszek,
strojny w sukienkę i dwa warkocze.
Przytulam uszy i słucham szmerów,
co ciszę serca tak upiększają.
Przymykam oczy, by widzieć lepiej,
otwarte dłonie do ust przykładam
i o Królestwie Ojca w Niebie
piosenkę nucę Żonie w pępek.
Mamie Mojej Córeczki.
Warszawa, 1. 06. 2006.
powrót na górę strony
Kocham Cię!
Kocham Cię!
Jak leń, jak niepożytek,
jak śpioch, jak kpiarz...
Kocham Cię!
W brzucho największe,
w uszy i szyję całuję czule
i mizdrzę się ze szczęścia,
jak dzieciak, co mu rozumu nie starcza.
Bo kocham Cię i jest mi z Tobą dobrze!
Mojej Magdzie, w dniu imienin.
Warszawa, 29. 05. 2006.
powrót na górę strony
Oh, oh, oh...
Oh, Boy!
Słabe życie.
Się smutki w prutki zamieniają nieprędko.
A cierpliwość niecierpliwa, że wciąż niecierpliwa.
Prawda literowa i duchowe zmyślania.
Jakimż olśnieniem będzie owa chwila,
Gdy się wszystko wyda tak niebiańsko proste.
Mojej 46-miesięcznej Dziewczynie,
Warszawa, 26. 04. 2006.
powrót na górę strony
Wiosennie
Stałość woli.
Ileż razy można sobie tę prawdę przypominać
i jakże często ta z głowy umyka.
Stałość woli.
W niej chcenie znajduje fundament
i oparcie w posuchach serca.
Serce to dobra miara miłości,
nie mojej jednak, a Twojej,
tak samo jak Twoje mą miłość z uwagą mierzy.
Lecz i miara może być krzywa
i wówczas niesłuszna ocena,
i dobro przechodzi mimo uwagi,
a rzeczy wzruszenie budzą.
Dlatego serce musi być większe niż miłość,
by pełnię dobra ujęło.
Zadziwiające są sposoby rozpychania serca.
Im więcej w nie wepchasz,
tym ono bardziej kuse,
a gdy zaczniesz mu czego odmawiać,
rośnie i dopiero zaczyna widzieć.
Lecz jak tu odmówić, bez stałości woli?
...
A Ta wciąż pogodna,
czuła i serdeczna,
jak słońce, co śnieg nam na wiosnę rozgania.
Mojej 45-miesięcznej Dziewczynie
Warszawa, 27. 03. 2006.
powrót na górę strony
Dzień Kobiet
Radość z kobiecości.
Inność tak zabawna,
tak urocza,
tak po męsku nieporadna,
czasem wręcz niemądra...
A przy tym tak słodka,
tak ciepła,
tak miła i serdeczna,
jak dom,
jak spełnienie tęsknot,
jak przedsionki pełni...
Ta dopiero jest kością z moich kości
i ciałem z mego ciała!
Królowej Anielskiej śpiewajmy!
Mojej Kochanej Żonie
Warszawa, 8. 03. 2006.
powrót na górę strony
Tak mi z Tobą
Tak mi z Tobą pięknie, Kochana.
Tak czule i ciepło,
tak jędrnie i mądrze,
tak prawdziwie i tak pogodnie,
zwyczajnie i dobrze.
Mieni się w mych oczach
uśmiech Twój serdeczny,
a nos bez skrupułów
Twój policzek marze.
Lubię siadać za Tobą...
Za oknem skórka dla ptaszków,
na oknie rzerzuszka,
o świcie napój od Red Bula
sto razy mocniejszy
i to nic, że nam złe prądy
kwiatki chcą zasuszyć.
Cieplutko mnie żegnasz,
ja jędrnie wychodzę,
cieplutko wychdzisz,
ja jędrnie Cię żegnam.
I śmiesznie nam z sobą
i śmiesznie nam z Tobą,
i ze mną zapewne śmiesznie.
Ładnie ustawione książki,
zorganizowana wyprawa
- słabość się w mocy odnajduje
i przez to ją doskonali.
I wzrastasz Ty,
i ja wzrastam,
i my - wciąż za rękę - wzrastamy.
...
Mówią, że przez brzuch do serca.
Lecz nie może być, że w Twym brzuchu
się serce moje nie mieści.
Mojej 44-miesięcznej Dziewczynie
Pociąg Warszawa-Wrocław-Warszawa
27-28. 02. 2006.
powrót na górę strony
Ojcze nasz
Jakże mam mówić do Ciebie, mój Ojcze,
byś nie pomyślał, że gadatliwy jestem?
I o czym mam wspomnieć?
Przecież Ty wszystko wiesz.
I wiesz, że Cię kocham.
Z przebaczenia ta miłość.
Z Twego daru, co go potem sobie
I innym noszę - z Twego mi przebaczenia,
O które i dziś - jak o chleb - proszę...
Niech się nie święci już próżne me imię,
Niech Twoja dobroć mi trony odbierze,
Niech moja wola do nieba nie trafi,
Tak jak trafiają pacierze...
Z przebaczenia ta miłość.
Z Twego mi przebaczenia.
Mt 6,7-15
Rozważanie dla Sieci Miłości
Warszawa 16. 02. 2006.
powrót na górę strony
Walentynki
To się bardzo dobrze składa,
że różowe święta nam wypadły w dniu,
gdy już nie w Gaudium a Dolor się wpatruję.
Tu miłości źródło! Tu jej dopełnienie.
Zatrzymałem się przed finałem.
Braknie jeszcze piątego kroku.
Nie starczyło czasu... by skonał.
Jutro Gloria, a dziś różowe święta
i nie różowa pochwała rozpostartych ramion.
Tu miłości moc! Tu jej tajemnica.
Dana by odebrać, przyjąć i przekazać,
dlatego nam ją nakazują święte Słowa Księgi.
Kochać z pasją - to być darem, co się nigdy
z bycia darem nie wycofa.
I jak ziarno obumarłe w ziemi - skonać...
...
Niech Ci Pan Bóg błogosławi,
Moja Żono Najmilsza.
Mojej Magdzie
wtorek, 14. 02. 2006.
Warszawa
powrót na górę strony
Błogosławię Cię, Panie
Błogosławię Cię, Panie w Jej pogodnym uśmiechu,
którym mnie wita, żegna i co chwila częstuje.
Błogosławię Cię, Panie w Jej przytulnej twarzy,
w Jej całuśnym czole, głowie, co na pierś mi najszybciej ląduje,
nosie, którego o niesforność mało jest posądzać,
w Jej spojrzeniu Czubkowym i Pysiowych ustach.
Błogosławię Cię, Panie w Jej codziennej serdeczności,
w Jej stałości i oddaniu, w Jej trosce o wszystko.
Błogosławię Cię w słowach, które wypowiada,
w Jej milczeniu, gdy cisza jest mi nader miła.
Błogosławię Cię w Jej wzruszeniach, w Jej modlitwach,
w Jej pytaniach, w słuchaniu i sztuce pojmowania rzeczy.
Błogosławię Cię w czasie, który mi daje,
w Jej pragnieniu wolności, której przyjąć nie chcę.
Błogosławię Cię w naszych krzesłach w kuchni,
w Jej wdzięcznym Amen, w myciu wspólnym zębów.
Błogosławię Cię w najszczęśliwszych gwiazdach
i wygrzanej mojej połowie łóżka.
Błogosławię Cię w tym, że jest taka gruba,
że się cieszy i słucha, co życie przynosi,
że pamięta tygodnie i że mi przypomina,
bym i ja o tygodniach tak ważnych pamiętał.
Błogosławię Cię w tym, czym dla nas jest teraz,
Błogosławię w tym, co było i co jeszcze będzie,
i w tym, czego nigdy nie doświadczymy - błogosławię Cię!
Błogosławię...
Mojej Żonie
półtora roku po ślubie
Warszawa 7. 02. 2006.
powrót na górę strony
Spójnia
Jak wschód z zachodem,
Jak dusza z ciałem
Tak się święte ze świeckim w rozwodach lubuje.
Dlaczego?
Miłość do poranka gardzi pełnią nocy,
A z zachwytu nad zmierzchem nie wypływa pochwała południa.
Krzyż na ratusz siłą by wepchali ci,
Co rozsądku świata dostrzec nie potrafią,
A pierzaste koguty, co na górze siedzą
Drwią z nieratuszowej prostoty Krzyża.
Czy w tym mądrość i troska?
Czy w tym korzyść człowieka?
Mam przemówić do tego,
Co myśli inaczej.
Czy na pewno tak myśli,
Czy mu tylko wygodniej,
Że się w drodze ku dobru niezlekka różnimy?
Błogosławieni Ci, co odnajdują drogi przejścia.
Mojej 43-miesiecznej Dziewczynie
Warszawa, 26. 01. 2006.
powrót na górę strony
|